Projekt X- 4 dni do odpalenia.

28.04.2017 r.

„Efekt motyla”.

Czy mam „Patent na sukces”? Nie. Nie mam.
Nikt nie ma i mieć nie może.
„Zaraz, zaraz! A Ben Ainslie?!” – wykrzyknie jak zwykle Zbyszek Kusznierewicz…
No tak. (Sir) Ben Ainslie. Zapomniałem… 😉

Otóż nikt nie ma patentu na wygrywanie. Nawet Sir Ben.
Jego sukcesy to nie kontrakt podpisany krwią z samym Lucyferem lub genialność (ta cechuje wielkich żeglarzy np. Mateusza) lecz wynik ciężkiej pracy w bardzo wielu płaszczyznach. Trzeba było tej pracy dokonać, bo samym talentem ciągle wygrywać się nie da. Zawsze znajdzie się większy kozak, który macha sztangą lepiej i co ci po talencie, gdy kozak jest silniejszy, lub dysponuje lepszym sprzętem?

Nie mogę obiecać , że będę wygrywał. Jest zbyt wiele czynników, które mogą stanąć na drodze do sukcesu. Zupełnie nieprzewidywalnych, drobnych rzeczy których nie zauważasz na początku swej drogi, a mających ogromny, decydujący wpływ na końcowy efekt. To dokładnie jak z „Efektem motyla”…
https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_motyla

Jedyne co możesz zrobić, to…podejście „totalne”. Tym bardziej jeśli zbywa ci talentu…

Tak właśnie przygotowuję swoje projekty. Wszystkie.
Bo każdy projekt, którego się podejmuję, jest „mój”.
Moja praca przy przygotowywaniu jachtów innym żeglarzom, polega na samym początku na dogłębnej analizie zadania, filozofii projektu, koncepcji ogólnej i przyjrzeniu się proponowanym przez żeglarza rozwiązaniom…
Analizuję zagrożenia, ich obszary kluczowe. Rozbieram duży problem na mniejsze i po kolei wykreślam cyfry „po przecinku”. Nie daję szans szczęściu (lub nieszczęściu), eliminuję chaos, nie daję mu żadnych szans.
To jak w tym żarcie” Żyj tak, by gdy otworzysz oczy rano, czarty w piekle wciskając „Panic Button” (jak w Chicken Run) z przerażeniem w oczach krzyczały „O kuwa. Obudził się!!!”
😉
Tak ma być z chaosem, który stoi na drodze do sukcesu.

Przez lata obserwowałem wiele zagranicznych i polskich „projektów”.
Wiele z nich zakończyło się sukcesem, a niektóre były skazane na… kawkę w Port Elizabeth już zanim się zaczęły.
Te ostatnie, to nie była kwestia „pecha”…
„Złamało mi się”,
„Potłukło mi się”,
„Zdarzyło mi się”,
„Urwało mi się” – było tylko skutkiem, a nie przyczyną niepowodzenia.

Informatycy (IT Support) , znają to dobrze i nazywają tę kategorię ludzi „Misie”. 😉
W kategorii żeglarzy, to ci co wyruszają, ale nigdy nie dopływają…

Najważniejszy jest pomysł, filozofia, i koncepcja projektu.
Jeśli źle zaczniesz… są małe szanse na powodzenie.
Jeśli upierasz się przy swoim, mając błędne założenia (bo nie masz doświadczenia) , zakładając klapki na oczy… twoje szanse wynoszą 0,0001%… jak w Efekcie Motyla. Tylko szczęście może ci pomóc. A co jeśli nie będzie chciało?

Ja nie chcę, nie mogę zależeć od szczęścia.
Mój projekt będzie działał w koncepcji przygotowań olimpijskich i tego czego nauczyłem się od najlepszych, podczas 3 kampanii.
Mateusz Kusznierewicz, Tomek Chamera, Paweł Kowalski. Dziękuję Panowie.

Daję sobie dość czasu na wykonanie wszystkiego co zaplanowałem.
Gdy stanę przed lustrem, w dzień startu i powiem „Jestem gotowy”, chcę by ten drugi powiedział ” Szacun. Jesteś na prawdę gotowy”.

Lubię motyle. Ale nie rządzą moim życiem.

Projekt X

———————————————————————————————-