Kilka rad dla inwestorów

Dlaczego?
Ponieważ wierzymy, że „Actions speaks louder than words” (tak, mówimy po angielsku, niemiecku i francusku) a na przestrzeni lat, działając w wielu projektach sportowych, również tych amatorskich, zauważamy niepokojący trend, często niebezpieczny dla potencjalnego inwestora…

Służymy na podstawie doświadczeń, kilkoma radami, dla przyszłych armatorów planujących swoje projekty. Te kilka rad, naszym zdaniem, przyczyni się do sukcesu ich planów i w znaczący sposób uchroni od ponoszenia niepotrzebnych kosztów. Być może uchroni też od bardzo poważnych konsekwencji, popełnienia nieodwracalnych błędów. Stoi za nami kilkudziesięcioletnie doświadczenie w branży żeglarskiej, siła partnerów i ich doświadczeń.

Nie każdemu może się to podobać, ale człowiek świadomy tego co chce zrobić, który choć może się z poniższymi radami nie zgadzać, przynajmniej zastanowi się czy nie ma w nich ziarnka prawdy…

  1. Planując projekt sportowy (a i to niekoniecznie), opieraj się na doświadczeniach najlepszych sportowców. A najlepsi to tacy, którzy uzyskują najlepsze rezultaty w żeglarstwie olimpijskim. Nie obawiaj się z Nimi skontaktować, to ludzie otwarci, zawsze pomagający, gdy jest taka możliwość. Oni co prawda nie wiedzą wszystkiego (np. o łódkach morskich) ale pokierują Cię dalej i wskażą właściwą osobę, która rozwiąże Twój problem.
    Przecież, jeśli zapragniesz lecieć w kosmos, zwrócisz się do NASA a nie do Pana Stasia, lokalnego potentata (ale tylko przed świętami Bożego Narodzenia) na rynku sprzedaży chińskich petard, prawda?
  2. Sprawdzaj, kto udziela Ci „zbawiennych” rad. Kim jest, co zrobił w życiu? Nikt nie staje się najlepszy, przez mówienie, że jest najlepszy. Mają do tego prawo …tylko naprawdę najlepsi.
    Zrób dogłębny „research”, kim jest twój doradca, absolutnie nie oceniając na podstawie ilości tweetów, Facebooka, „znaności z tego, że jest znany” i jego „oprawy medialnej”. To tak nie działa. Większość prawdziwych fachowców nie musi się nigdzie reklamować. I nie ma ich zbyt wielu. Porażająca większość z nich wywodzi się z żeglarstwa olimpijskiego.
  3. Uważaj na naciągaczy, bo zwykle udając wiedzę, chcą ci sprzedać drogo coś czego zupełnie nie potrzebujesz. Jeśli nie jesteś zdecydowany, zapytaj fachowców. Najlepiej 2-3. Jeśli mają takie samo zdanie, kupuj.
  4. Negocjuj ceny. ZAWSZE istnieje możliwość rabatu. Już 1% rabatu jest dla ciebie zyskiem.
    NIGDY natomiast nie negocjuj rabatu przy pierwszym kontakcie. To jest niesmaczne.
  5. Spisuj umowy, choćby na kartce papieru, na której podpiszesz się Ty i człowiek wykonujący dla Ciebie prace.Co ma być zrobione? Za ile? W jakim terminie? I co zrobicie, jeśli nie jest tak, jak umówiliście się na początku?
    Unikniecie obaj problemów. Przetestowane przez 35 lat działalności.
  6. Płać za wykonaną pracę w umówionym terminie i umówioną kwotę. Jeśli Ci coś nie pasuje, w jakości lub sposobie wykonywanej pracy, proś o wyjaśnienie. Nie gromadź problemów i zarzutów. Rozwiązuj je od razu, nie dopuszczając do narastania. To znacznie ułatwia pracę człowiekowi, który dla Ciebie pracuje.
    7. Nie wierz opiniom w internecie. Szczególnie od anonimowych „zawiedzionych klientów”. Nie wszystkie firmy postępują fair, a to jest bussiness – czyli pieniądze i walka o klienta. Rozumiesz co mam na myśli?
    Sięgaj do źródeł i tam dowiaduj się prawdy.
    8. Nie próbuj naciągać , czy oszukiwać.
    Środowisko prawdziwych fachowców, jest małe i hermetyczne. Wszyscy znają wszystkich i nikt nikogo nie usiłuje … hmmmmm….jakiego słowa użyć by to DOKŁADNIE opisać?

?
„Dymać”.
Tak. To jest to słowo.
Ty też tak nie rób , bo pierwszy raz Ci wybaczą. Ale drugiego razu nie będzie.

Jeśli odpowiadają Ci te reguły, możesz być pewny, że jesteś na żółtej ścieżce prowadzącej do Kansas.

SPRAWDŹ MNIE!

Pozdrowienia,
Marek ‘Goły’ Gałkiewicz
Założyciel GYS
Boat preparator z 35-letnim doświadczeniem w branży.